Absolutnie subiektywny przewodnik po przyczepkach rowerowych dla dzieci

Ze względu na zainteresowanie przyczepkami jakie do moich [Zbycha] uszu dotarło postanowiłem napisać krótki subiektywny przewodnik po przyczepkach. Na co zwracać uwagę przy kupnie i co się w przyczepce przydaje. Od razu mówię, że nie jestem żadnym autorytetem, który przerobił setki przyczepek. Mamy z Fasolą i Kajtkiem jedną przyczepkę, zrobiliśmy z nią „kilka kilometrów”. Mamy kilka spostrzeżeń, które w większym bądź mniejszym stopniu sprawdzają się w przypadku wszystkich przyczepek. Przede wszystkim należy sobie odpowiedzieć na kilka bardzo ważnych pytań.

A może w sakwie?

Do czego przyczepka będzie nam potrzebna?

I na początek ciężki wybór. Przyczepki mogą być typowo miejskie, przez nas nazywane parkowymi. Są lżejsze i mniejsze niż te wyjazdowe, które są solidniejsze, ale i cięższe. „Wyjazdowe” za to mają większą średnicę kół, dzięki czemu wertepy terenowe pokonuje się zdecydowanie łatwiej i przyjemniej dla malucha. Posiadają też większy kufer na bety dziecka bądź ekwipunek wyjazdowy, a to niezwykle istotne przy pakowaniu się z dzieckiem na wyjazd rowerowy. Nasza przyczepka Instep jest niestety raczej parkowa. W instrukcji obsługi jest wręcz napisane, żeby jeździć po utwardzanych, asfaltowych drogach i nie rozwijać prędkości większej niż 10 mil/h, czyli 16 km/h. Kto jeździ wie, że to raczej prędkość łunochodu. Kupując ją nie posiadaliśmy tych cennych informacji, które właśnie Wam przekazujemy.

Dwójka w mieście, fot. Kamila Kielar

Jedno czy dwuosobowe?
Jednoosobowa jest węższa, więc mniej ciąży podczas jazdy, szczególnie jak wieje w ryjek. Łatwiej się z nią zmieścić między słupkami, autami czy w lesie. Jeśli chce się używać przyczepki zamiast wózka to chyba lepiej jednoosobową, bo zmieści się w każde drzwi, nie ma problemu z robieniem zakupów czy z pójściem do lekarza z dzieckiem. My mamy przyczepkę dwuosobową, bo naiwnie myśleliśmy, że wytrzyma na kolejne dziecko. Jednak poziom eksploatacji oraz jakość wykonania niestety nie pozwolą na osiągnięcie tak dalekosiężnych planów;]. Zdarza się, że nie mieścimy się i trzeba kombinować, bo ktoś słupki dał zbyt wąsko albo drzewa są zbyt gęsto nasadzone w lesie ;] Z kolei na wyjazdy przyczepka dwuosobowa jest lepsza, bo więcej szpeju wejdzie na pakę. Poza tym dziecko ma więcej miejsca i może się wyłożyć podczas spania. A odkąd Kajtek zaczął jeździć również na swoim rowerku biegowym na krótkie wycieczki ładujemy go do przyczepki i wszystko się mieści i wszyscy są szczęśliwi.

 Ile chcemy wydać na przyczepkę?
Tu jest pole do popisu. Można kupić używkę sprowadzoną z Zachodu w cenach zaczynających się od 200-300 zł, bądź kupić w podobnej cenie nową powiedzmy niefirmową [nie tych firm, które specjalizują się w przyczepkach].

Chariot, fot. Marcin Piotrowski, www.wolnyrower.com.pl

Za ok. 1500 – 1800 zł zaczynają się Croozery, Schwinny i Burleye, a od 3 tys. zł zaczynają się Charioty, chyba najlepsze przyczepki na rynku. Jeśli ktoś ma 6 tysięcy zł i więcej można sobie sprawić takie cudo jak ZIGO bądź Kangoobike, czyli roweroprzyczepkę. Świetne rozwiązanie na miasto. Do ceny wyjściowej za samą przyczepkę możemy doliczyć różne gadżety jak płozy na zimę, specjalne pokrowce czy hamaczki dla najmłodszych.
Oprócz naszego Instepa, którego używanego dostaliśmy z USA, miałem „w ręku” Croozera i Chariota, chyba model Cougar. Jest spora różnica w wykonaniu, materiałach i „patentach”. Zapewne dlatego te z wyższej półki są droższe czasem nawet 25 razy! Jest jednak kilka szczegółów, które przekonały mnie do tego, że kiedy będziemy zmieniać przyczepkę a na koncie bedzie więcej niż mniej, to pewnie zainwestujemy trochę pieniędzy, przynajmniej w Croozera, a może szarpniemy się na Chariota.

Jak długo chcemy użytkować przyczepkę i w jakich warunkach? Czyli kilka ważnych uwag technicznych.
Ciężko wypowiadać mi się o żywotności sprzętów, ponieważ używaliśmy tylko naszej przyczepki, a pozostałe tylko z doskoku. Większość przyczepek ma informacje o odpowiednim użytkowaniu sprzętu, najczęściej są to takie uwagi: używaj wyłącznie na utwardzonych drogach o równej powierzchni, jedź nie szybciej niż 10 mil/h! Czyli najlepiej turlać się po promenadach i parkach z asfaltowymi alejkami, nic poza utartym szlakiem.

Poza utartym szlakiem

My jednak śmigaliśmy poza asfaltem pewnie z 25% z całego dystansu, w tym niejednokrotnie przez wyrypy, które były wymagające nawet dla samego roweru bez dodatkowego balastu. Wtedy czułem, że przyczepka cierpi z tego powodu. Po ponad roku naszego użytkowania [mieliśmy ją jako używkę, ale chyba jeżdżoną zgodnie z instrukcją], mamy już wyrobiony trochę patent z pałąkiem [jest łamany i składany i zabezpieczany spinką]. Wyrobił się na Pomorzu na korzeniach i wybojach. Domowym sposobem można to przerobić, żeby było bardziej żywotne. Na przykład w Chariocie ten pałąk wkładany jest do specjalnej kieszonki z twardego tworzywa. Nie wiem czy to lepsze rozwiązanie, może mają to lepiej sprawdzone albo po prostu przyczepki jednak nie powinny jeździć po zbytnich wybojach. W tej kwestii nie miałem z kim skonsultować, jak się mają te lepsze/droższe przyczepki po jeździe w bardziej wymagającym terenie.
Niezależnie od tego czy będziemy jeździć tylko po mieście czy wybieramy się na wyprawę rowerową bardzo ważną kwestią jest nieprzemakalność przyczepki. Nawet najlepsze błotniki rowerowe nie uchronią przyczepki w 100%. Spod tylnego koła tak czy siak będzie leciała woda na przyczepkę. Nasza niestety [znów korzenie, wysokie trawy i ocieranie się różnych rzeczy o podłogę] poprzecierała się od spodu. Znów domowym sposobem zrobiłem pelerynę na spód przyczepki, ale jest to pewna niedogodność. W Chariocie materiał spodni jest grubszy, wydaje się bardziej odporny i chyba nawet miał jakieś wstawki gumowe. Z tego co słyszałem od użytkowników nie przemaka, ale też nie jeździli po żadnych mokrych trawskach i po deszczach. Nam dodatkowo trochę chlapią koła na boki, co też wpływa negatywnie na spodnią część przyczepki. Niestety patent z peleryną nie chroni w pełni przyczepki i czasem nabieramy wody. Oczywiście znowu jest to związane z naszym stylem jeżdżenia i eksploatacji sprzętu.

Jeden z łatwiejszych i płytszych fragmentów rzeki, którą przekraczaliśmy kilkakrotnie.

Jeżdżąc po Magurskim Parku Narodowym szlakami rowerowymi 8 razy przekraczaliśmy rzekę w bród. Były takie przeprawy przez które fizycznie przejechać się nie dało, ale były takie przez które jechaliśmy niestety czasem nabierając wody.

i ten gorszy fragment... fot. Norbert Skrzyński

Ogólnie rzecz ujmując warto zerknąć jak zrobiona jest podłoga, bo nawet jak przestanie padać, to woda jeszcze przez jakiś czas będzie zalegać na ziemi i spod kół będzie chlapało. Wodoodporność podłogi jest chyba ważniejsza niż góra, która chyba w każdej przyczepce [nawet tych najtańszych] wytrzyma średnio intensywny deszcz.
Warto zwrócić uwagę czy przyczepka ma oprócz pokrowca foliowego, także siateczkę przeciw owadom. Latem jest ich sporo, a dzieci nie zawsze chcą nosić okulary i często otwierają buzię. Taka siateczka chroni także przed różnymi rzeczami podrywanymi przez koła, bez niej różne patyczki, kamienie mogą lądować na latorośli. Niestety te siateczki i tak mają za duże oka, żeby wyłapać bardziej lotny materiał, jak piach czy inne drobnostki, które w sezonie letnim, gdy nie ma opadów, zalegają na drogach prawie wszędzie. Można spróbować zrobić dodatkową siateczkę np. z firanki, ale fabrycznych siateczek o różnych okach nie widziałem. Dobrym patentem jest osłona od słońca. My radzimy sobie za pomocą pieluchy flanelowej i spinaczy. Dostępne są też patentowe osłony pasujące do droższych modeli, ale często ich koszt to cena… naszej przyczepki ;]

patent od słońca + suszarnia na pałąku

Swoją drogą do droższych modeli są bardzo różne dodatki o czym wspomniałem już wcześniej. Między innymi hamaki dla małych dzieci, dzięki którym można je wozić praktycznie od urodzenia. Nie wiem na ile jest to zdrowe bo nie jestem żadnym specjalistą od anatomii i przeciążeń ale w czasie jazdy rowerem mamy jednak większą prędkość, a „niezerowanie” przy różnych dziurach bardziej telepie, niż spacer w wózku. Znajomi z Wolnego Roweru po prostu nie kupowali wózka (który także potrafi sporo kosztować) tylko kupili Chariota z hamaczkiem i mają już z głowy i wózek i przyczepkę. Jak dziecko podrośnie to zdejmuje się hamak i jest normalna przyczepka dla starszaka. Mały jest zdrowy i zadowolony, dobrze się rozwija, więc pewnie te systemy dobrze i bezpiecznie się sprawdzają.

Chariot z maluchem w hamaku, fot. Marcin Piotrowski, www.wolnyrower.com.pl

Trochę ciężko mi się wypowiadać o wygodzie danych przyczepek. Nasza ma siedzisko mocowane do stelaża w dwóch miejscach, dziecko jest „podwieszone” dzięki czemu nie czuje tak wszystkich nierówności terenu. Czy to wygodne to nie wiem, czy inne modele są w tej kwestii lepsze też ciężko powiedzieć, ale Kajtek na swój wehikuł nie narzeka – zdecydowanie większym problemem jest jazda samochodem w foteliku. Nie mieliśmy jeszcze przewrotki przyczepki, więc nie wiemy jakby się zachowała i czy Kajtek nie poleciałby gdzieś, ale wiem, że chariot z hamakiem przy przewrotce na bok trzyma dziecko jak należy.
Jeżeli planujecie jeździć z malcem także w terenie to dobrze wybrać przyczepkę o kołach 20” i z dużym prześwitem. Nasze 16” z obniżeniem na nóżki czasem było zbyt niskie i może dlatego tak szybko podłoga nam się przetarła.

Nasz InStep i Burley z większymi kołami

A i przypomniałem sobie jeszcze jedną niedogodność naszej przyczepki. Jak chce się zmienić z przyczepki z wózek, odpina się całość od roweru i na długim pałąku doczepia się koło, w związku z czym cały wózek ma chyba 2 metry długości. W innych systemach pałąk wkłada się wzdłuż skrzyni, a kółka mocuje się na przodzie skrzyni, więc cały wózek nie jest większy niż sama skrzynia. To też czyni takie przyczepki lepszym rozwiązaniem, jeżeli chce się zrezygnować z wózka i mieć wyłącznie przyczepkę.

Gdzie kupić i więcej?

Przyczepek możecie szukać niemal wszędzie. Ciekawe zestawienie zarówno przyczepek, jak i fotelików można znaleźć u Rodziny bez Granic, która między innymi z nami konsultowała swoje spostrzeżenia. Kupić przyczepkę można już w sklepach rowerowych. Jednak dużo większy, choć nie wiem czy lepszy wybór znajdziemy na allegro czy ebayu. Można też wybrać się na wycieczkę do Niemiec czy Holandii i tam sprawić sobie odpowiedni model… co być może już wkrótce uczynimy.

18 myśli nt. „Absolutnie subiektywny przewodnik po przyczepkach rowerowych dla dzieci

  1. Warto na końcu dodać, że przyczepki rowerowe można nie tylko kupić, ale również wypożyczyć. W wielu miastach Polski powstały już wypożyczalnie specjalizujące się w wynajmie tego typu sprzętu dla aktywnych rodziców. Są to: w Warszawie – travelito.pl, w Trójmieście – itinere.pl, we Wrocławiu – planetarodzina.pl oraz w Krakowie – wypozyczalnia.actiff.pl. W przypadku najdroższych modeli jest to najbardziej ekonomiczne rozwiązanie. Do którego serdecznie zapraszamy!

  2. Tak, zapomnieliśmy wspomnieć o wypożyczaniu przyczepek, choć swego czasu był to nawet nasz pomysł na biznes;) My trochę zapominamy o wypożyczaniu, gdyż rowerów z przyczepką używamy do codziennego transportu po Krakowie… i jednak bardziej ekonomicznie było nam ją po prostu kupić. Ale na wakacyjne wyprawy wypożyczanie to świetna sprawa!

    Dzielimy się jeszcze konkurencyjnym, ale bardzo dobrym opisem przyczepek. Autor miał chyba więcej przyczepek do porównania, a to cenne:) Czekamy jeszcze na WolnyRower.
    http://www.sportowarodzina.pl/index.php/sporty/rowery/jesli-przyczepka-rowerowa-to-jaka.html

  3. Ja używałem przyczepki jednokołowej przyczepionej za pomocą Trial Angel do rowerka. Idealne rozwiązanie.
    ZALETY:
    Sprawdza się świetnie zarówno na leśnych, nierównych drogach jak i na asfalcie.
    Całość jest niewiele szersza od samego roweru ciągnącego.
    Potem można przyczepkę odczepić i przypiąć zwykły rowerek dziecięcy.
    Poza tym jeśli dzieciak zechce można szybko odpiąć rowerek i dziecko pojedzie samo. A jeśli maluch się zmęczy rowerek znowu przyczepiamy.
    Wady? Przyczepka/rowerek przewróci się wraz z holownikiem.
    Jeśli dziecko z tyłu się mocno rusza, to szarpie całym zestawem.
    Generalnie zostajemy bez bagażnika z tyłu, bo Trial angel przypina sie do rury pod-siodłowej.

    Używam Trial Angel już 3 rok. do tej pory uszkodził mi się jedynie gwint przy śrubie. Poza tym bez usterek żadnych.

    • Ciekawe rozwiązanie, tylko trochę ciężko bez bagażnika… A podeślij jakieś zdjęcie, żebyśymy mogli zobaczyć jak to wygląda. Widziałam tylko trial angel z rowerkiem z tyłu. To na pewno będzie kolejny etap, jak Kajtostan trochę podrośnie:)

      • https://www.facebook.com/trail.your.angel

        Odnośnik do strony facebook do takiego rozwiązania jak ja mam.

        https://www.facebook.com/photo.php?fbid=555269401185838&l=1d827807b6
        Tak wyglądam z dzieckiem.

        http://allegro.pl/hol-rowerowy-drazek-holowniczy-trail-angel-i3371393262.html
        Strona gdzie można kupić akurat taki jak ja mam. Kolory są przenajróżniejsze. Najczęśniej spotykane to czerwony, żółty i zielony. Ale spotkałem też niebieski, biały i fiolet.

      • aha, niestety nie posiadam zdjęcia z przyczepką. Ją dokupywałem osobno. Są takie rozwiązanie:

        http://allegro.pl/przyczepka-rowerowa-hol-rowerowy-weehoo-i-go-i3410122535.html

        Ja jakimś dziwnym fartem trafiłem na specjalną właśnie do trial angela. Trzeba poszukać po necie na pewno coś się znajdzie. Z resztą przyczepki są różne – bagażowe, dla dzieci, dla zwierzątek.

        http://www.ridewill.it/p/it/rms-588319021-sacca-porta-trail-angel-588310010/31001/
        Kilka propozycji jest na takiej zagraniczej stronie. Moze znajdziecie coś dla siebie. Można dokupić również jakieś osłony przeciwdeszczowe i inne dziwadła.

        http://weehoo.pl/przyczepka-rowerowa-i-go.php
        A to stronka na której można jednoosiową przyczepkę kupić i dokupić do niej różne akcesoria. Moja była podłaczana pod trial angela, to jest chyba jedna całośc.

        • Super, dzięki za informacje.
          A powiedz mi od jakiego wieku jeździłeś w takiej przyczepce? Bo ja sobie w tym momencie Kajtostana nie wyobrażam:) Za dużo energii i dziwnych pomysłów, a jeszcze za mało zrozumienia i świadomości co się może wydarzyć…. Poza tym, jak ze spaniem? dynda głowa jak na fotelikach?
          A no i widzę, że sakwę masz normalnie podpiętą, czyli może udałoby się spakować na dłuższy trip.

          • Nie na się położyć na bagażniku w zasadzie nic. Trudno tez aby sakwy wystawały ponad bagażnik więcej niż 5 cm, bo przy skrętach holownik zahacza o nie. nie ma więc problemu w zabieraniu bagażu w szerz, ale na wysokość nie ma szans.
            Co do spania to nie wiem, bo dzieć nigdy nie spał nigdy na rowerku. natomiast o bezpieczeństwo bym się nie martwił. Dzieciak nie wypadnie z przyczepki jest dość dobrze widoczny z samochodów i przy okazji niewiele szerszy od rowerka. Trzeba się tylko liczyć z dosć dużym promieniem skrętu, ale przy przyczepkach zwykłych też jest ten problem.
            Dzieciak w przyczepce jeździł jak miała półtora roczku. Na rowerku w ubiegłym roku (2,5 roczku) i obecnie.
            Aha, u mnie jest niewielki problem z regulacją po takim przebiegu jak mamy, a więc dosyć dużym (tysiąc kilkaset km). Mianowicie lekko wyrobił się już zaczep i rowerek małej przechylony jest dość mocno. Przewrócić to się ni przewróci, ale jest pochylony. Musze dość mocno skręcać holownik do zaczepu, aby rowerek stał prosto. Generalnie przykręcenie ręką i zamknięcie szybko-zamykacza to stanowczo za mało.

  4. „Jeden z łatwiejszych i płytszych fragmentów rzeki, którą przekraczaliśmy kilkakrotnie.”

    Ja znam tę rzekę… Ja znam te kilkakrotne przekraczanie… Czyżby to był fragment między Wołowcem a Nieznajową : D?

  5. U Was to prawdziwy offroad przyczepkowy :) ! My się szarpnęliśmy na chariota, ale sprowadzaliśmy z Holandii i wyszło ok 20% taniej. Na razie jeszcze nie przetestowaliśmy przyczepki na dużym wertepie, ale może uda się w tym roku na Pomorzu. Pozdrowienia rowerowe zza miedzy! Justa

  6. Jako użytkownicy jednej z przyczepek pokusiliśmy się o opisanie Croozera – http://www.dzieciakiwplecaki.pl/artykul/5561/przyczepka-rowerowa-dla-dzieci-croozer-kid-1—wrazenia-z-uzytko

    Właśnie testujemy Burley Bee, więc niedługo pojawi się kolejna recenzja. Mamy nadzieję, że takimi recenzjami pomożemy w podjęciu decyzji o wyborze przyczepki – jest ich sporo na rynku i ciężko coś wybrać…

    Sebastian Miernik
    http://www.dzieciakiwplecaki.pl

    • Dzięki za opinię i czekamy w takim razie na Burley Bee:)
      My właśnie przez brak wodoodporności dna zdecydujemy się teraz na Nordic Cab. Przyczepka ta ma również możliwość przewożenia niemowlaka, przy jednoczesnym przewożeniu starszaka (dzielone siedzenie), a teraz ma to dla nas ogromne znaczenie:) No i jeszcze sporo innych plusów i wydaje się nam, że jest bardziej na teren niż park i szosę, a jakoś tak nam zawsze wychodzi, że zbaczamy z asfaltu;)
      Więc pewnie z naszej strony już wkrótce pojawi się co nieco o Nordic Cab.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>